Kuchnia Lifestyle

Sierpniowe gastronomiczne odkrycia

26 sierpnia 2017

Wspominałam już jak bardzo lubię odkrywać nowe, kulinarne perełki na mapie Warszawy? W sierpniu ponownie się o tym przekonałam. Przed wami – Pan Bulwa, czyli ziemniaczany król stolicy i Reforma Kahuna Restobar, miejsce dla wszystkich chcących trzymać formę.

Szukając miejsca na lunch, natknęłam się na dosyć hipsterski lokal przy Marszałkowskiej 8. Pan Bulwa to pomysł na ziemniaki w zdrowym wydaniu, czyli przygotowane na parze, a następnie zapieczone z bogatym wnętrzem. Jakie konfiguracje możemy wybrać?  Każdy na pewno odnajdzie „swoje wnętrze” – wegańskie, weegetariańskie i mięsne. W menu znajdziemy m.in. ziemniaka z pieczarkami i cebulką, grillowanymi warzywami, mięsnym burrito czy szarpaną wieprzowiną.

Oprócz ziemniaków, możemy zamówić m.in. przepyszne pierogi – ruskie, z kapustą i grzybami czy mięsne. I tu byłam bardzo zaskoczona – to chyba najlepsze pierogi (po pierogach mojej Babci), jakie jadłam. Bardzo, bardzo, bardzo polecam. Mięciutkie ciasto, dużo dobrze doprawionego farszu i idealna okrasa. Ślinka mi cieknie na samą myśl.

U Pana Bulwy dostaniemy też domowe gołąbki, zupy, a do popicia m.in. piwa butelkowe z browaru Czarnków. Dopełnieniem jest przemiła i pomocna obsługa oraz zaskakująco nowoczesne wnętrze z muralem (oraz rowerem) na ścianie, starymi lampami przemysłowymi i imponującym podwieszanym kwietnikiem z wielkimi paprociami. Świetne miejsce na lunch ze znajomymi.

Kolejne miejsce znalazłam przypadkiem i takie przypadki powinny zdarzać mi się częściej. Nie myślałam, że przy klubie squashowym może działać tak rewelacyjna knajpa. Reforma, jak się później okazało, ma świetnego szefa kuchni – dania przygotowywane są przez Łukasza Lancewicza. W karcie znajdziemy śniadania, zupy, sałatki, pasty, przystawki, dania główne i desery. Jest też menu dziecięce oraz propozycje wegetariańskie.

Zamówiliśmy pappardelle z grzybami i polędwicą, pizzę di buffala, a do tego lemoniadę. Makaron był wybitny – idealna pasta al dente, polędwiczka krucha, doskonale zamarynowana, a sos ze świeżymi grzybami po prostu mnie powalił na kolana. Każdy składnik z osobna był wyczuwalny, ale jednocześnie wszystkie komponowały się ze sobą doskonale. Białe wino, na bazie którego został zrobiony sos pozostawiało wykwintny posmak, a jego ostrość łagodziła śmietana i parmezan. Bajka.

O pizzy niestety nie mogę powiedzieć tego samego. Chociaż składniki na cieście były najwyższej jakości, same w sobie były bardzo smaczne, jednak ciasto niekoniecznie – bardzo cienkie, bardziej macowe niż chlebowe i szybko stawało się twarde.

Wnętrze proste, ale nowoczesne, a atmosfera bardzo swobodna. Być może dlatego, że restauracja mieści się w towarzystwie klubu squashowego, a klienci to przede wszystkim osoby korzystające z tego rodzaju aktywności. Stąd w ogóle się tam znalazłam.

Teraz restauracja na pewno będzie dla mnie większym motywatorem do wybrania się na squasha. Braki energetyczne od razu można uzupełnić doskonałym i lekkostrawnym jedzeniem.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Napisz co myślisz